Do
Pan Bartosz Arłukowicz
Minister Zdrowia
ul. Miodowa 15
00-952 Warszawa
Szanowny Panie Ministrze!
Na wstępie chcielibyśmy pogratulować nominacji, odebranej w Pałacu Prezydenckim, w dniu 18 listopada 2011 r. Cieszymy sie razem z Panem, gdyż wiemy, że jest Pan zwolennikiem zabiegów IN VITRO. Zwracamy sie zatem do Pana Ministra z tym listem; niestety nie udało Nam sie uzyskać poparcia u Pana poprzedniczki, Pani Ewy Kopacz...
Za 30 lat Polska będzie w demograficznym odwrocie. Będą przeważać osoby w wieku emerytalnym, na które to będzie pracowało coraz mniej młodszych obywateli. Wielokrotne badania pokazują, iż będzie się w Naszym kraju rodziło dużo mniej dzieci niż obecnie. Jest to spowodowane różnymi czynnikami społecznymi, jak m.in. chęć robienia kariery przez osoby młode, niechęć do posiadania dzieci, brak pieniędzy na założenie rodziny i utrzymanie dzieci – na te i podobne rzeczy (jako rząd) nie macie Państwo zbyt dużego wpływu.
Chciałbym w tym liście poruszyć jednak sprawę, na którą Pan Minister wpływ ma zdecydowany – czynnik chorobowy, a co za tym idzie pomoc w świetnym programie. Tym programem są refundowane przez NFZ zabiegi IN-VITRO. Wiele małżeństw, nie mogących mieć dziecka w sposób naturalny czeka na pozytywne zamknięcie tego programu, tak nagłośnionego przez Platformę Obywatelską, przed wyborami prezydenckimi (2010r.)… wiele małżeństw, których nie stać na tak drogą procedurę.
Według WHO, co 4 - 5 para w Polsce nie może mieć dzieci drogą naturalną; gdyby spojrzeć na to z pragmatycznego, politycznego punktu widzenia, jest to ogromna - 2 mln rzesza wyborców...
Czy teraz już nie zależy Wam na tak ważnym dziele? Chęć posiadanie dziecka jest tak ogromna, jak ogromna może być jedynie wdzięczność po udanym zabiegu, być może wdzięczność również do Was… Czy to szczęście nie jest warte dofinansowania z budżetu Naszego wspólnego państwa?
Pozostajemy z poważaniem,
www.jestemzainvitro.pl